FORUM GOLFOWE

FORUM GOLFISTÓW

  • Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

Graj piłkę tak jak leży.

#1 2008-07-19 20:57:07

jerzyab
Moderator
Zarejestrowany: 2008-05-10
Posty: 261

praca sędziego - opinie

W nawiązaniu do wypowiedzi Jurka i Andrzeja pragnę rozpocząć dyskusję o pracy sędziego. Co nam przeszkadza?  Jak wyobrażamy sobie pełnienie funkcji sędziego w czasie turnieju? Co jest nam potrzebne żeby dobrze wywiązać się z podjętych obowiązków? Czego oczekujemy od organizatorów? Czy powinniśmy brać udział w odprawie zawodników przed startem turnieju? itp.

Proszę Was o wypowiedzi, może będziemy mogli na ich podstawie opracować jakiś wspólny schemat postępowania?

Offline

 

#2 2008-07-28 11:10:58

referee
Administrator
Zarejestrowany: 2008-04-27
Posty: 216

Re: praca sędziego - opinie

Nie ma idealnego schematu pracy sędziego. Wszystko zależy od sposobu podejścia do pełnionych obowiązków. Niektórzy sędziowie potrzebuja dowartościowania i udowodnienia przewagi nad innymi przez co karanie jest u nich na pierwszym miejscu a pomoc na dalszym planie. Inni - przykład z pierwszego dnioa BO 2008 - sutuacja na 13 dołku w bunkrze - dwie piłki A. Scotta i P. Larrazabal leżące blisko siebie. Dla mnie tu praca sędziego była wzorowa - umiejętnie podpowiadał każdy kolejny ruch a Pablo dokładnie wykonywał zalecenia sędziego.
Moim zdaniem o wiele lepiej jest zapobiegać niż karać. Doświadczony sędzia poptrafi przewidzieć możliwość popełnienia błedu przez zawodników w niektórych sytuacjach i często powinien zwrócić uwagę na możliwość naruszenia reguł.
Także bardzo dużą rolę odgrywa sędzia starter, który ma możliwość przypomnienia o czytaniu reguł lokalnych oraz zwrócenia uwagi na niektóre punkty regulaminu zawodów.
K.G.

Offline

 

#3 2008-08-05 09:37:43

jerzyab
Moderator
Zarejestrowany: 2008-05-10
Posty: 261

Re: praca sędziego - opinie

Wydaje mi się, że my jako sędziowie tez mamy trochę do zrobienia żeby uświadomić graczom, że jesteśmy dla nich pomocnikami i naszym celem nie jest karanie tylko sprawienie, żeby WSZYSCY gracze mogli osiągnąć maksimum zadowolenia z gry.

Offline

 

#4 2008-09-26 07:16:57

jerzyab
Moderator
Zarejestrowany: 2008-05-10
Posty: 261

Re: praca sędziego - opinie

Przeczytajcie ten artykuł. Czy nie jesteśmy w podobnej sytuacji? Czy z tego nie płyną wskazówki dla nas?

Faceci w czerni
A więc będzie o sędziach – ale spróbujmy, żeby nie poszło nam za łatwo, skoro okazji, żeby się po nich przejechać, mamy wciąż co niemiara. Tylko z tego weekendu: niewiarygodna pomyłka liniowego w meczu pierwszej ligi między Watfordem a Reading, nieuznany gol Stevena Gerrarda, nieprzyznany Tottenhamowi karny, grad kartek w spotkaniu Chelsea-Manchester United (w tej ostatniej kwestii Mike Riley poszedł zresztą po rozum do głowy i MU nie będzie musiał płacić dodatkowej kary za więcej niż 6 upomnień). Z tygodnia poprzedniego mylne interpretacje przepisu o ostatnim zawodniku podczas meczów Liverpool-MU i MC-Chelsea. A z przeszłości niezliczone inne przykłady, z tym dla mnie niezapomnianym: nieuznanego gola Mendesa w meczu MU-Tottenham, kiedy po strzale z połowy boiska piłka o ponad metr przekroczyła linię bramkową, zanim Roy Carroll zdążył ją wypchnąć z powrotem w pole.
Zawsze kiedy wybuchają awantury o sędziowanie, kiedy media zaczynają dobierać się do skóry kolejnego arbitra, kiedy mówi się wręcz – jak w przypadku rzeczywiście kuriozalnego gola podczas meczu Watford-Reading – o powtórzeniu spotkania, zachowuję spokój. Po pierwsze, nawet jeśli sędziowie dziś cię skrzywdzili, jutro skrzywdzą twoich rywali – i rachunek się wyrówna. Po drugie, czymś znacznie gorszym od pomyłki arbitra jest kreowanie wokół niego atmosfery nienawiści czy odwetu (pamiętacie wypowiedź premiera w sprawie Howarda Webba?). Football Assotiation i Premier League uruchomiły przed tym sezonem specjalne kampanie ochrony sędziów („Respect” i „Get On With The Game”), ale – jak pisze w nowym numerze „When Saturday Comes” Michael Walley – jedyny efekt jest taki, że Andy Gray zaczął mówić „Wiem, że mamy teraz szanować sędziów, ale...”. Kiedy przed miesiącem jeden z piłkarzy Crystal Palace wyleciał z boiska podczas meczu z Burnley, menedżer Neil Warnock mówił dziennikarzom o schowanej w portfelu kartce od Alexa Fergusona. „Sir Alex napisał mi, że ten sędzia jest haniebny, ale sam nie mogę tego powiedzieć, bo narobiłbym sobie kłopotów, nieprawdaż?” – pytał Warnock rozbawionych dziennikarzy. Jak widać, Jose Mourinho nie był taki znów wyjątkowy...
Pisałem już kiedyś o filmie dokumentalnym, nakręconym podczas ostatniego roku pracy sędziowskiej Grahama Polla – czyli po mistrzostwach świata w Niemczech, gdzie Anglik pokazał jednemu piłkarzowi aż trzy żółte kartki. Tamten błąd widziały jakieś cztery miliardy widzów mundialu, przez następne miesiące na angielskich stadionach Polla witał więc śpiew „Spieprzyłeś mistrzostwa”. „Zawsze wołali »Sędzia ch...” albo »Kim jest ten bękart w czarnym?«, ale wiedziałem, że nie chodzi o mnie, tylko o każdego faceta z gwizdkiem. W tym nie było nic osobistego i łatwo się było zdystansować – opowiadał bohater filmu. – Ale teraz nie było wątpliwości: tylko jeden człowiek spieprzył sędziowanie na mundialu. Ja”.
Kamera BBC towarzyszyła Pollowi podczas drogi na pierwszy mecz po powrocie z Niemiec, kiedy zatrzymał samochód na poboczu i wahał się, czy chce kontynuować podróż, przez kolejne tygodnie, z kulminacją w postaci czerwonej kartki dla Johna Terry’ego i późniejszych ataków ze strony Mourinho i piłkarzy Chelsea. Patrzyliśmy na krzyczące tytuły w gazetach, ale patrzyliśmy też na matkę, żonę i córki sędziego, i nagle dotarło do nas, że każdy wypowiedziany w mediach sąd rani bliskie mu osoby (Mourinho mówi, że Poll siedzi sobie wygodnie w domu, je kolację i nikomu z niczego nie musi się tłumaczyć – matka arbitra płacze). Słuchaliśmy radosnego sędziego, dzień po Bożym Narodzeniu szykującego się do meczu Fulham-West Ham, i sędziego w depresji zaledwie dobę później, bo w 92. minucie tamtego spotkania liniowy popełnił pomyłkę, która wypaczyła wynik.
Film o Grahamie Pollu pomógł mi zrozumieć magię zawodu sędziego („Stoisz w tunelu przed wielkim meczem: słyszysz ryk trybun, czujesz na plecach adrenalinę facetów, których za chwilę wyprowadzisz na boisko – każdy z nich jest multimilionerem i każdy musi słuchać twojego gwizdka...”) i pomógł zrozumieć jego misję („Nie obchodzi mnie, czy się komuś narażę, czy nie: tak mówią przepisy, a przepisy powinny być szanowane”) – zobaczcie zresztą, jak mogłoby wyglądać granie w piłkę bez arbitra.
Ale zrozumiałem coś jeszcze. Dopóki sędzia nie robi błędów, właściwie go nie widać. Tymczasem na sto jego decyzji po prostu musi się zdarzyć kilka nietrafionych. Tak jest pewnie w każdym zawodzie, choć nie w każdym błyskawicznie zmieniającą się sytuację śledzi ponad 20 kamer, nie w każdym masz tak mało czasu na reakcję i nie w każdym jej konsekwencje mogą się wiązać z tak wielkimi pieniędzmi (inna sprawa, że na arbitrów wrzeszczą także ojcowie kilkunastolatków grających mecze juniorskie – kto chodzi, ten wie).
Myślę, że po tym, jak sędziowie dostali mikrofony i słuchawki, kolejne zmiany są nieuniknione. Ktoś przygotuje piłkę, sygnalizującą przekroczenie linii bramkowej. Ktoś dopuści wreszcie używanie powtórek wideo. Na razie jest jak jest. Kto z was nigdy nie popełnił błędu, niech wrzeszczy na sędziego.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
Host by: Hosting
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson



Założ : stronę za darmo